Gdy odpoczęłam już nieco po Open’erze i muzyce festiwalowej dotarło do mnie, że mam bardzo dużo do nadrobienia w temacie tegorocznej muzyki. Właściwie co roku jest tak, że przez pierwszych 6 miesięcy jestem żądna nowości, których jest jak na lekarstwo i gdy już powoli tracę nadzieję, w okolicach lipca i sierpnia następuje przełom i odnajduję […]
Mela to kolejna wokalistka, którą poznałam dzięki festiwalowi. Nie słyszałam o niej wcześniej, nie wiedziałam zatem o niej nic i choć raczej nie interesuję się polską muzyką, zafascynowało mnie jej nazwisko. Takie polskie- niepolskie. Pisałam już, że po raz pierwszy usłyszałam ją w tramwaju. Wśród ogólnego hałasu wydawało mi się, że to Kasia Nosowska. Słuchając […]
Wracałam dziś tramwajem z pracy. Świeciło ostre słońce, było naprawdę ciepło. Patrzyłam na mijane codziennie sklepy, bazarki i bloki i zaczęłam się zastanawiać… Czy kiedyś będę miała tutaj swój dom? Czy naprawdę chciałabym? I czy mogłabym to miejsce nazywać domem? Czy tak je kiedyś nazwę? Czy też, mimo że serce zostanie gdzie indziej, po prostu […]
Przerażająco długo nie robiłam miesięcznego podsumowania, chociaż miał to być sposób na w miarę regularne pisanie. Złożyło się na to kilka czynników: 2 festiwale, do których musiałam się przygotować, więc siłą rzeczy słuchałam muzyki festiwalowej zamiast nowości, tradycyjnie brak czasu, a ostatnio także problemy z komputerem. Festiwale jednak już dawno się odbyły a ja ostatnimi […]
Nie znam zbyt dobrze Jessie Evans. Nigdy nie przeczytałam żadnego artykułu o niej ani żadnego wywiadu z nią. Znam tylko notkę biograficzną z Lasta. Nigdy nie widziałam jej w żadnym klipie, niewiele widziałam także zdjęć. Nie mniej jednak w czasach, gdy moim głównym zajęciem było nocne granie w Simsy, trochę jej słuchałam. Dlatego też, będąc […]
Ostatniego dnia nastąpiła apokalipsa. Burza z piorunami. Tym razem to pogoda sprawiła, że nie zobaczyłam pierwszego koncertu, który jako tako mnie interesował. Mumford & Sons słyszałam zatem tylko troszkę, schowana pod namiotem Red Bulla. Chociaż w gruncie rzeczy wiem, że takie folkowe pitu pitu to raczej nie moja muzyka. Sobota to było apogeum. Najważniejszy koncert. […]
Dnia trzeciego tradycyjnie już spóźniłam się na pierwszy koncert, który mnie interesował, dlatego Toro y Moi nie widziałam. Dotarłam na chwilę przed Bloc Party. W piątek widać było napływ ludzi. Dopiero wtedy zrobiło się naprawdę tłoczno, tak jak zapamiętałam z 2009 roku. Jednocześnie w piątek była najładniejsza pogoda, dlatego Bloc Party wyszli na scenę niemal […]