Minął kolejny rok. Kolejny raz nie wyrobiłam się z muzycznym podsumowaniem w jakimś normalnym terminie. Ale bywało gorzej… Rok 2025 nie zapisał się jakoś szczególnie w mojej pamięci, choć tym razem muszę przyznać, że miałam zdecydowanego elektronicznego faworyta do płyty roku. Było też więcej pojedynczych piosenek, które zasłużyły na miejsce w zestawieniu.
Jeśli miałabym powiedzieć czym zeszły rok różnił się od poprzednich to byłoby to odkrycie k-popu. Zaczęło się od “Jump” Blackpink, następnie był atak Katseye, a skończyło na oglądaniu “Pop Star Academy” i “K-Pop Demon Hunters”. Zdecydowanie widać to w utworach, których słuchałam w zeszłym roku. Kilka płyt, na które czekałam, nie spełniło moich oczekiwań… kolejna nauczka, żeby ich po prostu nie mieć. Faworytami okazali się jak zwykle ci, których wcześniej nie słuchałam, albo dawno nie słuchałam, albo nie miałam okazji słuchać, bo wcześniej nie istnieli. Są więc artyści nowi, powracający, a także kilku starych, którzy byli już w niejednym zestawieniu.
