Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, gdzieś prawie na końcu świata leżała dzika kraina, o której mówiono, że niedźwiedzie chadzają tam ulicami. Wszystko było tam szare i zgrzebne. Ludzie żyli skromnie i nie mieli wielu rzeczy, które gdzie indziej uchodziły za podstawowe. Był w tej krainie jednak ktoś, komu ta sytuacja nie przeszkadzała. Tym kimś były dzieci.
W piątek szczęśliwie trafiłam na film, który chciałam obejrzeć od jakiegoś czasu: „Walk hard: the Dewey Cox story”. Uwielbiam wszelkiego rodzaju filmy biograficzne, bez względu na to, czy opowiadają o prawdziwej postaci czy fikcyjnej, a gdy do tego dochodzi jeszcze muzyka, jestem wniebowzięta. Tak też było w tym przypadku.
No i jest. Pierwszy zwiastun oczekiwanej długo drugiej płyty cudownych dzieciaków (a naszego największego festiwalowego rozczarowania ubiegłego roku), i to w chwilę po zaprezentowaniu całej tracklisty „Congratulations” (premiera 13 kwietnia). Zaczyna się (OMD) pierdołowato, potem jadą Bowie’m, natępnie można się zgubić, na kilka minut: trochę Phila Spectora, szczypta Beatlesów i wczesnych Floydów, flet (!) i […]
No i stało się. Kolejny bastion zdobyty. 9 lat temu, gdy po raz pierwszy pomyślałam: „to Depeche Mode jest całkiem fajne”… ba, nawet 4 lata temu, gdy wrzeszczałam jak głupia na moim pierwszym koncercie DM… właściwie to nawet w maju 2009, gdy odwołano koncert, na który zdobyłam bilet w ostatniej chwili, bo wcześniej nie miałam ochoty iść, nigdy bym nie pomyślała, że wystąpią w moim mieście. 20 minut autobusem od mojego domu. W miejscu, gdzie nic się nie dzieje.