Utwory 2025

MOLIY, Shenseea, Skillibeng, Silent Addy – “Shake It To The Max (Fly)” (Remix)

Ta piosenka ma tylu wykonawców, że ciężko ich zapamiętać, a przynajmniej mi się nie udało do tej pory. To jedna z tych piosenek, które poznałam dzięki algorytmowi Spotify. I owszem, podoba mi się. Jest bardzo spokojna, zmysłowa, tajemnicza i cudnie buja. Jest to trochę klimat, który znam z zumby, tylko dużo wolniejszy. Nic dziwnego, bowiem słychać tu wpływy dancehallu, reggaetonu i afrobeatu. Odarcie go z mocnych beatów i dość ascetyczna produkcja nadają mu niepowtarzalnego charakteru.

LavBbe x Costi x Kemar Highcon -“Mojo”

W tej piosence zakochałam się dzięki zumbie. To chyba mój zeszłoroczny ulubiony “zumbowy” utwór. Niestety zdarzał się na zumbie zdecydowanie za rzadko. Fantastycznie buja, jest odpowiednio zadziorny i jednocześnie słodki. Co ciekawe, chociaż opiera się na dancehallu, to da się tu odczuć bałkański klimat, a to za sprawą producenta – pochodzącego z Rumuni Costi Ioniță. Damski wokal należy zaś do LavBbe, czyli Lavinii Calin z Mołdawii. Jedynie pochodzący z Jamajki Kemar Highcon może się kojarzyć stricte z dancehallem. Bardzo lubiłam tańczyć układ do tej piosenki. Tęsknię

JENNIE – “like JENNIE”

Nie można odmówić k-popowi, że szuka nowych rozwiązań i przeciera szlaki dla całkowicie nowych pomysłów i brzmień. Takie jest też “like JENNIE” – tutaj liczy się pomysł. Ciężko tu mówić o melodii wpadającej w ucho, a jednak całość intryguje, nieźle buja i zapada pamięć. Odpowiednio zadziorna, odpowiednio niegrzeczna, doskonale wyprodukowana.

Katseye – “Gabriela”

“Gabriela” nie jest nowatorska ani odkrywcza, ale przyczepia się jak diabli. A fraza “Hands off, Gabriela” długo zostaje w pamięci. Do tego gdy wchodzi Lara i jej partia – ach, ciarki. Wakacyjny klimat, mimo że słyszeliśmy go już miliony razy, to w tym wydaniu ponownie robi robotę. I jeszcze ten ruch rękami, który jest tak prosty, a którego niemalże nie sposób powtórzyć. 

EJAE, Audrey Nuna, Rei Ami – “Golden”

Ukoronowanie k-popu ad. 2025. W chwili obecnej już nagrodzona Oscarem piosenka z “K-Pop Demon Hunters” – kreskówki Netfliksa, która również zgarnęła nagrodę Akademii. Zarazem kolejna piosenka, którą podsuwało mi Spotify. Ten utwór jest tak skrojony, że chwyta od samego początku i podoba się wszystkim – od dzieci, po ich rodziców,  a pewnie nawet i dziadków. Od pulsującej zwrotki, którą zaczyna niski i głęboki wokal EJAE, po wysoki i euforyczny refren. Ta piosenka to radość w najczystszej postaci, a do tego całkiem inteligentny tekst, który zarówno opisuje uczucia głównej bohaterki filmu, jak i spokojnie może żyć własnym, poza filmowym życiem. Ona po prostu wprawia w dobry nastrój i powoduje, że samemu chce się zaśpiewać: “up up up”.

Blackpink – “Jump”

“Jump” było mi namiętnie podrzucane w słuchawkach za każdym razem, gdy szukałam jakiejś dynamicznej muzyki do marszu. Nie weszło mi od razu, ale wydaje mi się, że tutaj zadziałał efekt osłuchania. A rok zakończyłam tańcząc do “Jump” na zumbie. Okazuje się, że w refrenie można się naprawdę wyżyć. Sam zaś utwór jest przedziwny, bo jest niesamowicie eklektyczny. Zaczyna się typowo popowo, powiedziałabym, że melodia jest wręcz country-popowa. Potem zaś wchodzą po kolei najrozmaitsze gatunki taneczne, których ani nie znam, ani nie potrafię rozpoznać, ale zaczyna to brzmieć jak z Love Parade. EDM, trance, techno, hardstyle… Bardzo dużo się tu dzieje i zdecydowanie potrzeba kilkukrotnego wysłuchania, żeby jakoś to ogarnąć, ale gdy już się to uda, to okazuje się, że ten odważny miks ma sens.

Patriarchy – “Bad Thing”

Cała płyta Patriarchy była dla mnie zbyt elektronicznie brudna, ale “Bad Thing” to prawdziwy przebój. Przywodzi mi na myśl nagrania takich gwiazd lat 80. jak Kim Wilde czy Sandra. Podobny typ melodii w refrenie, podobna energia. Jest przy czym potańczyć.

VNV Nation – “Silence Speaks”

Ostatnia płyta VNV niestety nie spełniła chyba niczyich oczekiwań, ale jeden utwór wart jest odnotowania. “Silence Speaks” to czyste VNV w najlepszym wydaniu. Cudownie mocne, motoryczne, głębokie i elektroniczne. Pozbawione wyraźnego refrenu, za to ze świetnym pomysłem, który polega na tym, że muzyka nagle cichnie. Jak dla mnie utwór do wpisania na listę szlagierów Ronana.

Emmon – “Decisions”

Absolutnie genialny dark popowy utwór. Już sam początek jest mocno elektroniczny i dynamiczny, a potem jest jeszcze lepiej. Motoryka EBM powoli rozwija się w fantastyczny muzyczny fragment, który może nie jest typowym refrenem, ale zdaje się pełnić taką rolę. Całość dopełnia świetny wokal Emmy i równie dobry tekst. Tu nie ma zbędnych fragmentów śpiewanych, nie ma zbędnych dźwięków. To bardzo zgrabnie skrojona piosenka, która idealnie wpasowuje się w uszyte dla niej ramy. Parkietowy wymiatacz.