Słuchałam sobie trochę tego lata ostatniego albumu panów z zespołu STRFKR (niegdyś Starfucker) i kiedy przez przypadek dowiedziałam się, że będą grać w Warszawie, bez większego zastanowienia kupiłam bilet (bo tani był). Minęły dwa miesiące, lato się skończyło, nastał listopad i pierwsze ochłodzenie. A mnie oczywiście już zupełnie odechciało się koncertu. Co za poroniony pomysł, […]

Listopad – szaro, zimno, nieprzyjemnie.  Katowice – dość daleko od centrum, i jakoś tak obco. Nie uśmiechała mi się ta wycieczka, ale cóż, sama się urządziłam tak, a nie inaczej. Gdy ogłoszono, że na dwa koncerty do Polski przyjeżdża Oh Land, jedno z moich największych odkryć muzycznych czasów, gdzy dnie spędzałam jedynie na graniu w […]

Ostatnio pisałam, że na koncercie De/Vision czułam się jak w domu. Dochodzę do wniosku, że to raczej rzadkie uczucie a takich wykonawców i koncertów, które je u mnie wywołują, jest raczej mało. Wiedziałam, że koncert White Lies to będzie zupełnie inna bajka jeśli chodzi o moje uczucia. Choć wielokrotnie powtarzałam, że moja noga więcej w […]

Są takie koncerty, podczas których czuję się jak w domu – dokładnie tam, gdzie powinnam być, na swoim miejscu. Tak też poczułam się w minioną sobotę na koncercie De/Vision w warszawskiej Progresji. Prawdę mówiąc nawet nie zamierzałam iść, ale ostatecznie na kilka tygodni przed występem pomyślałam: a co mi tam, przecież lubię De/Vision. Właściwie nawet […]

25 lipca 2013r. po raz pierwszy miałam okazję podziwiać Stadion Narodowy, nie tylko z zewnątrz. Po 8 miesiącach od zakupu biletu na mój piąty koncert Depeche Mode (bo ja chodzę tylko na polskie koncerty i w dodatku nie było mnie na Służewcu, nie mówiąc już o Torwarze) wreszcie nadszedł ten dzień, gdy ubrana w białe […]

Po tegorocznym Open’erze i zaledwie muśnięciu koncertu Meli Koteluk (ach ta Bjork…) wiedziałam jedno – Melę trzeba zobaczyć w całości, osobno, bez rozpraszaczy i dodatków. I tak po kilku miesiącach oczekiwania i przeglądanie jej koncertowego kalendarza, w którym pojawiało się coraz więcej miast, dostrzegłam w końcu Łódź. Czuję pewien niedosyt, bo dwa dni wcześniej mogłam […]

Nie znam zbyt dobrze Jessie Evans. Nigdy nie przeczytałam żadnego artykułu o niej ani żadnego wywiadu z nią. Znam tylko notkę biograficzną z Lasta. Nigdy nie widziałam jej w żadnym klipie, niewiele widziałam także zdjęć. Nie mniej jednak w czasach, gdy moim głównym zajęciem było nocne granie w Simsy, trochę jej słuchałam. Dlatego też, będąc […]

Część 5 z 5 serii: Heineken Open’er 2012

Ostatniego dnia nastąpiła apokalipsa. Burza z piorunami. Tym razem to pogoda sprawiła, że nie zobaczyłam pierwszego koncertu, który jako tako mnie interesował. Mumford & Sons słyszałam zatem tylko troszkę, schowana pod namiotem Red Bulla. Chociaż w gruncie rzeczy wiem, że takie folkowe pitu pitu to raczej nie moja muzyka. Sobota to było apogeum. Najważniejszy koncert. […]

Część 4 z 5 serii: Heineken Open’er 2012

Dnia trzeciego tradycyjnie już spóźniłam się na pierwszy koncert, który mnie interesował, dlatego Toro y Moi nie widziałam. Dotarłam na chwilę przed Bloc Party. W piątek widać było napływ ludzi. Dopiero wtedy zrobiło się naprawdę tłoczno, tak jak zapamiętałam z 2009 roku. Jednocześnie w piątek była najładniejsza pogoda, dlatego Bloc Party wyszli na scenę niemal […]

Część 3 z 5 serii: Heineken Open’er 2012

Open’er to taki festiwal, gdzie pełno jest muzyki (w tym roku ponoć aż 7 scen, choć sama się nie doliczyłam), ale jednocześnie obcuje się z tą muzyką po łebkach. No chyba, że przyjechało się na jeden konkretny koncert. W innym wypadku zawsze coś się pokryje, a najbardziej zapamiętywalną częścią festiwalu będą ciągłe wycieczki pomiędzy scenami. […]