Pierwszego dnia na teren festiwalu weszłam, gdy na głównej scenie grali już The Kills. Brzmieli dobrze. Gdyby nie późna godzina i plan, żeby dotrzeć na Melę Koteluk, pewnie bym się zatrzymała i posłuchała. Ale Mela była dla mnie ważniejsza. Wiem, że nie tylko ja miałam z tym problem – w internecie (w tym i w […]
Kilka miesięcy temu, po drugim, trzecim czy czwartym rzucie informacji na temat wykonawców tegorocznego Open’era, postanowiłam: jadę. Bat for Lashes – długo przeze mnie oczekiwana i wytęskniona sprawiła, że zdecydowałam się bez wahania. A gdy okazało się, że New Order, które w sumie też mogłabym zobaczyć, zwłaszcza,że będę tak blisko, gra innego dnia, zaczęłam kombinować. […]
Miałam nie jechać. Bo i zaplanowałam sobie dłuższy urlop akurat tydzień później, i bilety drogie… Straszliwie biłam się z myślami, aż w końcu przypomniały mi się moje ubiegłoroczne wakacje – Bryan Ferry i George Michael, poza tym koncert z 2006 roku… Więc pomyślałam: raz się żyje i wyruszyłam do Wrocławia. Bo koncertu Duran Duran w […]
Już jutro we Wrocławiu odbędzie się drugi koncert Duran Duran w Polsce. Z tej okazji postanowiłam trochę powspominać i odgrzebać zdjęcia z poprzedniego pobytu DD w naszym kraju. Aż się wierzyć nie chce, że minęło aż 6 lat! Impreza nazywała się Livebox Generation Show i była powitaniem rewolucyjnego (ponoć) urządzenia w ofercie TP SA. Nie […]
Nie będę ukrywać i powiem od razu prosto z mostu – według mnie czwarta edycja Burn Selector Festival była najsłabsza ze wszystkich. Zaczęło się od składu – moim zdaniem dość niszowego. Ok, Chase and Status, Hadouken! czy Magnetic Man mają swoją publiczność. Ale czy nie za małą jak na taki festiwal? Cóż, Krakowskie Błonia w […]
Nie znam twórczości Laibacha. Poza „Tanz mit Laibach”, „Achtung”, „The final countdown” i może jeszcze kilkoma utworami jest mi ona naprawdę obca. Owszem, zdarzyło mi się słuchać „WAT” oraz „Volk”, ale bez szczególnego wsłuchiwania się. Dlatego też ominęłam poprzednie występy zespołu w Łodzi. Tym razem jednak dałam się namówić, bo w sumie dawno mnie na […]
Zastanawiałam się ostatnio, na których wykonawców najdłużej czekałam – od momentu, kiedy się nimi zainteresowałam, do dnia, kiedy zobaczyłam ich na żywo. Na pierwszym miejscu znalazł się oczywiście duet Roxette (ponad 20 lat), na drugim zaś, co mnie już nieco zaskoczyło, Rammstein – 9 i pół roku. Nie wiem, co takiego stało się latem 2002 roku, ale nagle stwierdziłam, że „Sonne”, „Spiel mit mir” i „Klavier” to całkiem ładne, sympatyczne nawet piosenki. I tak jakoś zostało.
George Michael z orkiestrą symfoniczną, w dodatku na otwarciu Stadionu Miejskiego we Wrocławiu – wiadomo było z góry, że takiego wydarzenia przepuścić nie mogę. Choć tego typu występy wśród gwiazd pop nie są żadną nowością, George podjął się tego wyzwania dopiero teraz. Piszę dopiero, ponieważ minęło 12 lat od wydania „Songs from the last century”, czyli płyty, na której królowały właśnie takie aranże. O ile jednak tamten krążek był zaskoczeniem, o tyle koncert…
No i stało się. Chyba najbardziej omijany przeze mnie polski festiwal w tym roku po raz pierwszy ugościł moją skromną osobę. Choć już od pierwszej edycji OFF gdzieś tam się za mną skradał, bardzo skutecznie go unikałam w przeświadczeniu, że to po prostu festiwal nie dla mnie. Zawsze kojarzył mi się przede wszystkim z gitarami, mało melodyjnym i mało hitowym graniem, zarówno sennym jak i hałaśliwym, oraz debiutantami, którzy ze sceny muzycznej znikają tak samo szybko, jak się na niej pojawiają. I przede wszystkim z alternatywą. Taką alternatywą, która jest dla mnie zbyt offowa. Argumenty, że jest tam też sporo miejsca dla elektroniki, jakoś do mnie nie trafiały. Tym wyobrażeniom towarzyszyły wizje wielkiego pola, oddalonego od cywilizacji o dziesiątki kilometrów. Gitary, natura i mały budżet.
Naprawdę nie wiem, skąd mi się to wzięło.