Garnitury i grzecznie ułożone fryzury stają się coraz modniejsze. Obecnie taki styl kojarzy się przede wszystkim z Hurts, ale chłopakom z Mirrors mimo wszystko bliżej wizualnie do Kraftwerk niż do Theo i Adama. Chociaż oba młode zespoły garściami czerpią inspiracje z lat 80tych, stawiając sobie za wzór takie legendy jak Depeche Mode, OMD czy New […]

Od trzech lat pierwszy weekend czerwca należy do Krakowa i Burn Selector Festival, który chyba już na stałe wpisał się do imprezowego kalendarza. Choć tegoroczny skład nie rzucił mnie na kolana, było przyjemnie.

Gdy jakiś czas temu przez przypadek dowiedziałam się, że jedno z moich największych muzycznych odkryć pierwszego dziesięciolecia XXI wieku i zarazem jeden z moich ulubionych wykonawców, Parov Stelar, zagra w Krakowie, skakałam z radości. A gdy w dodatku okazało się, że wystąpi też w Łodzi nie mogłam uwierzyć we własne szczęście.

Na temat Danii wiem 2 rzeczy: wiem, gdzie leży i wiem jak wygląda jej flaga. A co z duńską muzyką? Pomyślmy: cukierkowy dance z drugiej połowy lat 90tych – vide Aqua, cukierkowy pop XXI wieku – vide Alphabeat. No i Czesław Mozil. W ciągu ostatniego półtora roku poznałam jednak trzy niesamowite wokalistki, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie i z których każda pochodzi właśnie z Danii.

Nadrabiając w ostatnim czasie telewizyjne zaległości, natknęłam się wielokrotnie na spot reklamowy zapowiadający ramówkę TVN na majowy weekend. Wśród proponowanych filmów znalazła się komedia romantyczna pod nijakim i nic nie mówiącym tytułem „Prosto w serce” – w wersji oryginalnej „Music and Lyrics”. Obraz mocno przeciętny, według mnie nie wykorzystano tu zupełnie potencjału lat 80tych i historii zespołu PoP!, która tak naprawdę była najciekawszym elementem filmu. Jest jednak coś, co skłoniło mnie do obejrzenia „Music and lyrics” – piosenka, dzięki której dowiedziałam się o filmie.

To będzie taki subiektywny snapshot na temat płyty, która ukazała się już kilka miesięcy temu – dokładnie 11 lutego i od tego czasu stała na mojej półce, czekając na przesłuchanie. Mowa o „Charm School” mojego ukochanego zespołu lat 90tych – Roxette.
No cóż, pierwszy singiel mnie nie zachwycił, może więc dlatego odwlekałam moment wysłuchania całości. W końcu jednak trzeba było się odważyć – ostatecznie do koncertu pozostało coraz mniej czasu. Miałam jakieś oczekiwania w stosunku do tej płyty, choć starałam się nie bujać za bardzo w obłokach.

Z gatunku ciekawostek znalezionych w sieci. Nie od dziś jedni wykonawcy coverują drugich – młodzi starych, starzy młodych, młodzi młodych i starzy starych, popowi alernatywnych, alternatywni popowych i tak dalej, i tak dalej. Tym razem na YT znalzłam Szwedów z The Amplifetes śpiewających „California gurls” Katy Perry. Oryginał jest dla mnie nie do strawienia – […]

Rok 2009 jest zdecydowanie moim ulubionym rokiem pod względem muzycznym w pierwszej dekadzie XXI wieku. Był pełen ciekawej muzyki, porywających hitów, doskonałych płyt i interesujących debiutów. Ostatnie lata pokazują jednak, że zadebiutować nie jest wcale tak trudno, prawdziwą zaś sztuką jest się utrzymać na rynku.

Okładka płyty jest jak ubranie – im ktoś lepiej ubrany, tym większą przyciąga uwagę. Wiadomo, że wygląd to nie wszystko i często to, co ładne na wierzchu, wcale nie musi takie być w środku. Nie da się jednak zaprzeczyć, że pierwsze pozytywne wrażenie wzrokowe zachęca do bliższego kontaktu. Dlatego właśnie lubię płyty z ładnymi okładkami.

Lubię Duran Duran. Tak naprawdę dopiero od koncertu w 2006 roku, co do którego nie miałam żadnych oczekiwań a który podobał mi się naprawdę bardzo. Od tego czasu, choć moja znajomość twórczości DD jest cały czas bardzo słaba i ogranicza się właściwie tylko do singli, darzę ich sympatią i co jakiś czas lubię ich posłuchać. Bo melodyjni i rytmiczni.