Część 3 z 3 serii: Muzyczne podsumowanie 2017

Z jednej strony lubię muzykę konkretną, najlepiej elektroniczną, taką, która wywołuje emocje – działa na mnie jak kawa, daje mi zastrzyk energii, ale i potrafi mnie wzruszyć. Z drugiej jednak najczęściej obecnie słucham muzyki w pracy, a w takich warunkach lubię, gdy jest ona jedynie tłem. Muszą to być rzeczy, których nie będzie mi żal […]

Część 2 z 3 serii: Muzyczne podsumowanie 2017

Bonobo feat. Rhye – „Break apart” Dużo się nasłuchałam tego utworu w minionym roku, dlatego koniecznie musi się znaleźć w zestawieniu jako ten, z którym kojarzy mi się rok 2017. Z jednej strony serwował mi go album „Migration”, z drugiej Chilli Zet. To bardzo ładna, zapadająca w pamięć, ale nie męcząca melodia, którą ozdobiono skromnym […]

The xx bez wątpienia mają swój charakterystyczny styl. Cenię wykonawców, którym udaje się wypracować własne, niepowtarzalne brzmienie, ale jednocześnie własny styl stanowi też swego rodzaju pułapkę, a już zwłaszcza, gdy jest tak charakterystyczny jak w przypadku tego angielskiego tria. Powstaje pytanie: jak długo można być niepowtarzalnym, pozostając jednocześnie wiernym pewnemu stylowi i nie powtarzając wcześniejszych […]

Część 5 z 5 serii: Heineken Open’er 2012

Ostatniego dnia nastąpiła apokalipsa. Burza z piorunami. Tym razem to pogoda sprawiła, że nie zobaczyłam pierwszego koncertu, który jako tako mnie interesował. Mumford & Sons słyszałam zatem tylko troszkę, schowana pod namiotem Red Bulla. Chociaż w gruncie rzeczy wiem, że takie folkowe pitu pitu to raczej nie moja muzyka. Sobota to było apogeum. Najważniejszy koncert. […]