Zrobiłam sobie ostatnio dłuższą przerwę w miesięcznych podsumowaniach (ten wieczny brak dyscypliny…) i powstała poważna luka, która trochę mi się nie podoba w obliczu zbliżającego się podsumowania roku. A przecież słuchałam niemało…
Jeden jest Australijczykiem, drugi pochodzi z Anglii. Jeden jest zdeklarowanym gejem, drugi – nie wiadomo, aczkolwiek tekst „I like…girls” może być jakąś podpowiedzą. Obaj mówią (i śpiewają) z akcentem obcym Amerykanom, obaj lubią kolorowe ciuszki i obaj składają hołd dekadzie, w której przyszli na świat. I choć zapewne różnic pomiędzy nimi jest więcej niż podobieństw, […]