Parov Stelar debiutował w moich słuchawkach w 2008 roku, gdy zaintrygowała mnie okładka i opis „Shine”. Właściwie jednak zaczęłam go słuchać dopiero w 2009 i 2010 roku, gdy rozpoczął się mój romans z nu-jazzem, lounge i downtempo. Pożarłam Parova w całości. Dosłownie rzuciłam się na niego jak wygłodniały drapieżca na zwierzynę. Pokochałam jego trąbki, fortepian, […]