Wstyd się przyznać, ale nie miałam pojęcia, że jedno z moich wielkich odkryć i wokalistka, w której totalnie się zakochałam w 2009 roku, wydała płytę. „Franky Knight” ukazało się w grudniu 2011, ale moje pierwsze przesłuchanie miało miejsce dopiero 10-11 miesięcy później.