Wsiadłam kiedyś w Krakowie do pociągu, który niespodziewanie ruszył przed czasem. Wzbudziło to mój niepokój, bo po czasie to rozumiem, wszak pociągi często się spóźniają, ale żeby przed? To się nie zdarza… Szybko okazało się, że to był po prostu zły pociąg. Przypomniała mi się ta historia gdy wczoraj Ronan i jego ekipa pojawili się […]

Pierwszy bilet na koncert TR/ST kupiłam, gdy jeszcze chciało mi się chodzić na koncerty. Ostatecznie jednak pandemia pokrzyżowała wtedy wszystkim plany i koncert się nie odbył (a ja nie dostałam zwrotu środków, choć pewnie za późno się upomniałam… ale trochę machnęłam na to ręką, bo bilety były wtedy tanie). I pewnie gdyby nie tamten, nieodbyty […]

No to widziałam VNV Nation po raz trzeci w Progresji. A przynajmniej trzeci raz pod aktualnym adresem, bo starsze dzieje już mi się zacierają. Tym samym mój koncertowy „tydzień”, który zaczęłam Covenantem, a następnie kontynuowałam na Combichriście, dobiegł końca. Po wspaniałym „Noire”, który uważam za najlepszą płytę VNV, Ronan wydał w tym roku „Electric Sun”. […]

Pamiętam jak 5 lat temu wyjeżdżaliśmy busem z Kijowa, a nasz przewodnik puścił taką muzykę, że wszyscy oniemieli z zachwytu. Dosłownie. I jak wśród kilku osób potem słyszałam: „a pamiętasz jak Vołodia puścił to po ukraińsku? Co to było?” To była właśnie Onuka. On tamtego momentu gdy słyszę „Noone” zawsze widzę ulice Kijowa, a „Intro” […]

Był wrzesień 2019, gdy będąc w najbardziej na północ wysuniętym mieście przeczytałam, że Agnes Obel znów wystąpi w Warszawie. Super! – pomyślałam – na razie nie ma jeszcze biletów, więc akurat jak wrócę to je ogarnę…Po czym przypomniałam sobie o sprawie po paru miesiącach, gdy biletów już prawie nie było. Ależ byłam zła… Tymczasem jednak […]

W 2009 pisałam, że czegoś mi brakowało, w 2013, że nie czułam się na swoim miejscu, a w 2022 roku napiszę, że… mi się podobało, każdą piosenkę znałam i każdej słuchałam z uśmiechem na twarzy. Nie wiem jak to się stało, ale jakimś cudem przez te wszystkie lata White Lies stał się zespołem, którego słucham. […]

Perturbator – generalnie uważam, że jest fajny, chociaż w ogóle go nie znam. Zawsze słyszałam albo tylko pojedyncze kawałki, albo wręcz same fragmenty, a że gatunek zwany synthwavem oraz wszelkie elektroniczne pochodne, inspirujące się latami 80-tymi, uważam za rzecz niezwykle ciekawą i wciąż przeze mnie niezbadaną, Perturbator był na mojej liście do zapoznania się. W […]

Przyznaję, straciłam Hooverphonic z oczu na dobrych kilka lat. Ponieważ byłam wielką fanką „The Magnificent tree” i „Hooverphonic presents Jackie Cane”, a dwa koncerty w Fabryce Trzciny zrobiły na mnie duże wrażenie, ciężko zniosłam odejście Geike Arnaert, a jeszcze ciężej zastąpienie jej Noemie Wolfs. Utwory z „The Night Before” i „Reflection” nie posiadały już tamtej […]

Właściwie nie znam Carbon Based Lifeforms, nie potrafię nawet zapamiętać ich nazwy i ciągle ją przekręcam. Ktoś kiedyś po prostu napisał na fejsie, że fajne, więc posłuchałam i doszłam do wniosku, że świetnie mi się tego słucha w pracy. Tak się jakoś złożyło, że chwilę później ogłoszono koncert, więc od razu stwierdziłam, że idę. O […]

Jestem ukontentowana. Mogę słuchać miliona różnych wykonawców, chodzić na koncerty chilloutowe, alternatywne czy taneczne, ale jednak chyba już zawsze będę wracać do klasyków synthpopu. Bo zawsze bardziej ceni się tę muzykę, z którą związane są jakieś wspomnienia, a moje wspomnienia to łódzkie depoteki i SDGE. W pewnym momencie miałam przesyt, ale teraz z sentymentem wracam […]