Ostatniego dnia nastąpiła apokalipsa. Burza z piorunami. Tym razem to pogoda sprawiła, że nie zobaczyłam pierwszego koncertu, który jako tako mnie interesował. Mumford & Sons słyszałam zatem tylko troszkę, schowana pod namiotem Red Bulla. Chociaż w gruncie rzeczy wiem, że takie folkowe pitu pitu to raczej nie moja muzyka. Sobota to było apogeum. Najważniejszy koncert. […]
Dnia trzeciego tradycyjnie już spóźniłam się na pierwszy koncert, który mnie interesował, dlatego Toro y Moi nie widziałam. Dotarłam na chwilę przed Bloc Party. W piątek widać było napływ ludzi. Dopiero wtedy zrobiło się naprawdę tłoczno, tak jak zapamiętałam z 2009 roku. Jednocześnie w piątek była najładniejsza pogoda, dlatego Bloc Party wyszli na scenę niemal […]
Open’er to taki festiwal, gdzie pełno jest muzyki (w tym roku ponoć aż 7 scen, choć sama się nie doliczyłam), ale jednocześnie obcuje się z tą muzyką po łebkach. No chyba, że przyjechało się na jeden konkretny koncert. W innym wypadku zawsze coś się pokryje, a najbardziej zapamiętywalną częścią festiwalu będą ciągłe wycieczki pomiędzy scenami. […]
Pierwszego dnia na teren festiwalu weszłam, gdy na głównej scenie grali już The Kills. Brzmieli dobrze. Gdyby nie późna godzina i plan, żeby dotrzeć na Melę Koteluk, pewnie bym się zatrzymała i posłuchała. Ale Mela była dla mnie ważniejsza. Wiem, że nie tylko ja miałam z tym problem – w internecie (w tym i w […]
W tym roku postanowiliśmy zaszaleć. Schowaliśmy głęboko w kieszeń naszą awersję do masówek, zacisnęliśmy zęby i wybraliśmy się na największy (?) polski festiwal – słynny Heineken Open’er w Gdyni. Nie przyciągnęło nas morze ani chęć lansowania się, hasła w stylu „chcesz się liczyć, jedź na Opene’ra” też do nas nie trafiły. Nie należymy także do […]