Nigdy, ale to nigdy bym się nie spodziewała, że gdy w końcu się popłaczę na koncercie, to to właśnie będzie ten zespół i ta piosenka. Nie Depeche Mode, nie Bryan Ferry, ale A-ha i ograne do granic możliwości „Take on me” spowodowało, że popłynęły mi łzy. I to nie było wewnętrzne wzruszenie, to nie były […]