De/Vision to od lat jeden z moich ulubionych zespołów synthpopowych. Nie powiem, że czekam z niecierpliwością na każdy ich kolejny album, ale z chęcią sięgam po ich wydawnictwa. A wydają je w miarę regularnie. Problem z D/V polega jednak na tym, że od dawna melodie, które w synthpopie są moim zdaniem bardzo ważne, schodzą na […]
Marina Diamandis i jej druga płyta, „Electra Heart”, zaskoczyła mnie generalnie pozytywnie. Kilka miesięcy temu, słuchając jednego z nowych kawałków („Radioactive”), byłam wręcz zniesmaczona. Dicho – skwitowałam. I faktycznie, niestety Marina sięgnęła po najpopularniejsze obecnie w muzyce komercyjnej patenty klubowe. Okazało się jednak, że nie brzmią one u niej aż tak źle. W ogólnym rozrachunku […]
Czekałam na nowy album Gossip. Po bardzo dobrym „Music for men” ciekawa byłam, w jakim pójdą kierunku i czy utrzymają poziom. „A joyful noise” kontynuuje moim zdaniem historię rozpoczętą w 2009 roku, jest jednak płytą słabszą. Niby w dalszym ciągu mamy tu zbiór rytmicznych melodyjnych utworów, których kanwę stanowią perkusja i gitary a dopełnieniem brzmienia […]
Daaaawno nie słuchałam Garbage. Ostatnią ich płytą, którą naprawdę znam i której naprawdę słuchałam, jest „Beautiful Garbage”. „Bleed like me” przesłuchałam może raz i nic nie zainteresowało mnie na tyle, by do niej wrócić. Z tego, co pamiętam, profesjonalni recenzenci również mieli mieszane odczucia co do tego krążka. Cóż, „V 2.0” trudno przeskoczyć. Zespół zrobił […]
Mela to kolejna wokalistka, którą poznałam dzięki festiwalowi. Nie słyszałam o niej wcześniej, nie wiedziałam zatem o niej nic i choć raczej nie interesuję się polską muzyką, zafascynowało mnie jej nazwisko. Takie polskie- niepolskie. Pisałam już, że po raz pierwszy usłyszałam ją w tramwaju. Wśród ogólnego hałasu wydawało mi się, że to Kasia Nosowska. Słuchając […]
Przerażająco długo nie robiłam miesięcznego podsumowania, chociaż miał to być sposób na w miarę regularne pisanie. Złożyło się na to kilka czynników: 2 festiwale, do których musiałam się przygotować, więc siłą rzeczy słuchałam muzyki festiwalowej zamiast nowości, tradycyjnie brak czasu, a ostatnio także problemy z komputerem. Festiwale jednak już dawno się odbyły a ja ostatnimi […]
Maj już w połowie, a za mną ciągnie się jeszcze podsumowanie marca i kwietnia. Tak więc w skrócie: dwoma ostatnimi miesiącami rządziły utwory motoryczne. Takie, które tworzyły idealne tło – nieabsorbujące, ale jednak interesujące. 12 marca światło dzienne ujrzała płyta – wydarzenie: VCMG – „Ssss”. Wydarzenie, bo przecież ponowne spotkanie na gruncie muzycznym Martina L. […]