
Po roku tak fantastycznym muzycznie, że napisanie podsumowania zajęło mi 6 miesięcy, nastał rok, w którym właściwie nie mam czego podsumowywać. No ale to było do przewidzenia, skoro w pierwszym roku pandemii wena twórcza dopadła tylu artystów, można się było spodziewać, że w 2021 roku to się nie powtórzy. Dlatego nie mam w tym roku ulubionych albumów, a gdybym z ręką na sercu miała mówić o ulubionych utworach (naprawdę takich, które bardzo polubiłam), to lista zamknęłaby się na dwóch pozycjach. Ponieważ jednak lubię podsumowania i traktuję je jako swoisty pamiętnik, to i tym razem co nieco napiszę.
