Utwory 2024

Zarówno płyt, jak i utworów jest w tegorocznym podsumowaniu niewiele. Za to są to utwory, co do których nie mam najmniejszych wątpliwości, że zasługują by tu być. Słuchałam ich najchętniej, często do nich wracałam, nie raz je zapętlałam. Właściwie wszystkie to utwory taneczne, więc oprócz szybszego bicia serca, powodowały dodatkowo, że chciało mi się tańczyć. A takie chyba lubię najbardziej.


Charli xcx – “Von Dutch”
Niegrzeczne, mocne, przebojowe. Z jednej strony trochę nie mój styl, ale trzy pierwsze słowa załatwiają wszystko. To utwór, przy którym można ostro zaszaleć, bez względu na płeć, wiek, orientację, stan psychiczny, gust muzyczny… wszystko. Po prostu pure joy.


Marilyn Manson – “Meet Me in Purgatory”
Dość zwyczajna i niepozorna rockowa piosenka jakich wiele. Niby takie nic, ale jednak ten refren… Tam się kryje Coś. Ten ładny wysoki motyw, który robi wszystko. Taki zestaw nut, który powoduje, że pomimo braku brzmieniowych fajerwerków, ten utwór bardzo, ale to bardzo mi się podoba.


Lady Gaga – “Disase”
Potężny, przebojowy, elektroniczny i taneczny – za takie utwory świat pokochał Lady Gagę, a i ja czekałam latami na wokalistkę, która odważy się robić taką muzykę – mocny pop – i dla której nie będzie to tylko jednorazowa przygoda. Lady Gaga wciąż tu jest i wraca do tego, w czym jest najlepsza. W dodatku udowadnia, że cały czas ma to coś. Może nie jest to utwór odkrywczy, może nie ma tu powiewu świeżości, ale jeśli coś tak brzmi i ma taką melodię, to ja nie potrzebuję niczego więcej. Bo to, czego potrzebuję, to właśni takie piosenki.


Baby Lasagna – “Rim Tim Tagi Dim”
Utwór trochę jajcarski, trochę na poważnie, ocierający się o granicę kiczu, ale trzymający poziom. Na Eurowizji 2023 był Kaarija, w minionym roku berło przekazał Baby Lasagna. “Rim Tim Tagi Dim” niebezpiecznie przypomina utwory zespołu Rammstein, ale robi to we wdzięczny sposób, więc wybaczam. To nie jest tania podróba, raczej hołd. No i ta wstawka w środku to absolutny, zaskakujący majstersztyk. Wisienka na torcie. Do tego jeszcze tekst o kocie – love. Wiele kilometrów przemaszerowałam nucąc “Rim-tim-tagi-digi, dim-tim-tim”


TR/ST – „The Shore”
Mój totalny numer jeden minionego roku. Chociaż został opublikowany ponad 2 lata temu, ja poznałam go dopiero dzięki płycie “Performance”. Nie zakochałam się od razu, ale jak już chwycił, to totalnie. Niska i tajemnicza zwrotka trzyma w napięciu aż następuje on – wybuch, który zmienia wszystko. Refren absolutnie mnie porywa. Oplata mnie, powoduje, że serce bije szybciej a nogi rwą się do tańca. Przeszaleństwo.



Na koniec mały bonus:
Shafqat Amanat Al – “Hamara Pakistan”
Utwór sprzed kilku lat, ale zdecydowanie wart, by o nim wspomnieć. To dla mnie jeden ze znaków rozpoznawczych 2024 roku. Usłyszałam go będąc na granicy pakistańsko-indyjskiej, podczas ceremonii opuszczenia flagi. Muzyka dudniła, tłum szalał, czuć było emocje. Panowała iście stadionowa atmosfera, jak przed jakimś ważnym meczem. I wtedy z głośników poleciała ona, “Hamara Pakistan”. Fantastycznie porywająca, patriotyczna pieśń, przypominająca raczej nowoczesne hity z pierwszych list przebojów, niż nasze piosenki napisane na cześć państwa i narodu. W tamtych warunkach robiła oczywiście większe wrażenie niż słuchana na Spotify, ale to właśnie wspomnienia tamtej ceremonii i atmosfery sprawiają, że szybciej bije mi przy niej serce. Tak się powinno wzbudzać poczucie wspólnoty w narodzie.